Ostatnia prosta...
Czytuję sobie czasem blogi innych medyków, czasem komentuję, a czasem nie. Zadziwia mnie wiele rzeczy, ale wspominanie o tym byłoby nie na miejscu. W końcu żadna ze mnie wyrocznia, a fakt kończenia 5 roku nie stawia mnie ponad nikim. Zauważyłam tylko to powszechne marudzenie. Źle, ble i do dupy... Hmm w tym roku mam za sobą 11 egzaminów (każdy etap liczę oddzielnie) i niezliczoną ilość zaliczeń. Przede mną już tylko ostatni etap pediatrii i cała interna. Zdaję po 2-3 egzaminy w tygodniu, bo moja grupa miała kiepski plan. Nie nie są to pisemne, tylko ustne. Zazwyczaj trzeba wykazać się jakąś wiedzą. Co do egzaminatorów - trafiłam na dość wymagających...  Nie jęczę, nie marudzę, nie zrzędzę ;). Dobra czasem, ale jak się śpi po 2-3 godziny leżąc na biurku a nie w łóżku, to chyba jest to zrozumiałe?! :P Powiem więcej - jest fajnie :D. Uprzedzam komentarz Michała - nie zakochałam się :P. Maruda nadal trzyma się swoich feministycznych zasad życiowych :P. Chociaż muszę przyznać, że spotkałam faceta idealnego? Nie to byłoby nudne. Spotkałam kogoś wyjątkowego, kto zaczyna spełniać definicję słowa mężczyzna :). Mogłabym dodać też, że spełnia definicję ideału koleżanki Kardiolog ;). Zna się rewelacyjnie na komputerach, może odpytać mnie przed egzaminem (czasem poraża mnie poziom jego wiedzy :P), zrobi wszystko w domu cokolwiek tylko potrzeba, zakupami też się zajmie, nie wspominając o gotowaniu :P. A poza tym ma całą masę innych pozytywnych cech :). Ech koniec rozczulania, czas wracać do "szczekola" ;)

Kupiłyśmy dzisiaj bilety na heineken opener :D Czasem potrzebuję odrobiny szaleństwa :)
2009-06-12 02:17:06 skomentuj (17)
Sesja
Hmmm o ile pamięć mnie nie myli nasza sesja ciągła rozpoczęła się w październiku i nadal trwa. Przede mną jeszcze ustna pediatria, radio, ortopedia, ustny z neuro i cała interna. Na dodatek dzisiaj okazało się, że interna zmieniła termin egzaminu (przyspieszyła go) nie powiadamiając nikogo oficjalnie o tym... Takie rzeczy to tylko u nas...

Obecnie jedynie kawa mieszana z red bullem trzyma mnie przy życiu.

"Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat - ja wysiadam..."
2009-05-29 21:53:15 skomentuj (6)
Istne urwanie głowy...
Nie pisuję, bo:
- nie mam siły
- nie mam czasu
- nie mam o czym...
Szczerze mówiąc obecnie od rana do 15.30 uskuteczniamy gry i zabawy na uczelni. Poza tym mamy masę zaliczeń i egzaminów na głowie... Udało się nam jednak niedzielny wybryk gineksowy przełożyć na czwartkowe popołudnie. Ufff przynajmniej w weekedn wyśpię się... Było nudno, a zrobiło się ostro. Taki niezdrowy skok...
Nikt mnie nie zatłukł młoteczkiem na neurologii, ale momentami miałyśmy wrażenie, że zrobi to z nami nasza pani dr. Zmieniłam jednak zdanie co do tej dziedziny medycyny - przyznaję jest ciekawa... Niestety nie jest to moja wymarzona specjalizacja :P. I tak wolę pediatrię...
Zakładanie pomarańczowych wdzianek, rodem z więzienia czy firmy zajmującej się robotami ziemnymi też jest miłe :P. Szczególnie, że lekarze ze szpitala, do którego trafiłyśmy wykazują się niezmiernym szacunkiem wobec nas. Jest wyjątkowo sympatycznie. Nasz opiekun obiecał nam jutro kawę ;).
Z innych zmian w moim życiu - idzie wiosna, a na wiosnę... No właśnie ostatnio ma mi kto zajmować czas wieczorami. Zobaczymy na jak długo. Poza tym zapisałam się na aerobik i z tego powodu jestem z siebie dumna :P.
A za miesiąc Kraków... :D
Czas na powrót do pęcherzyków żółciowych i budowy miednicy... Kolejna notka - w najbliższej wolnej chwili... (czyli pewnie w lipcu :P)
2009-03-03 21:13:20 skomentuj (4)
Egzaminacyjnie.
Ostatnio wszystko w moim życiu przewraca się do góry nogami... Na lepsze? Mam nadzieję :)

Jesteśmy w trakcie bloku z radiologii. Bez szaleństwa, szału i w ogóle... Delikatnie mówiąc olewają nas. Nawet bardziej niż na 4 roku. O ile w trakcie ćwiczeń z rtg czy mammografii cokolwiek robiliśmy, o tyle usg okazało się totalną porażką. Doszliśmy do wniosku, że nie wpuszczają nas, bo boją się, że nauczymy się czegokolwiek. Lekarz z dopplera lekko zdziwił się naszą obecnością w gabinecie, po czym zwiał nam. Nawet pani pielęgniarka prosiła go, żeby cokolwiek nam wytłumaczył... Pod naciskiem otoczenia dał nam głowicę i kazał zbadać tarczycę pacjentki, a sam... uciekł... Rozumiem, że można przestraszyć się 4 kobiet, ale mógłby przynajmniej udawać twardziela :D. Tak czy inaczej komisyjnie uznaliśmy radiologię za najnudniejszy blok... A szkoda, bo momentami zaczynało robić się intrygująco... ;)

Dzisiaj poznaliśmy nazwiska profesorów, którzy będą nas egzaminować na internie i pediatrii. Na szczęście na mojej karcie nie ma żadnego pana W. ;). Są za to R. i E. :P. Podobno będzie dobrze :)

Byłam chwilę na oddziale. Jeden z maluchów okręcił się wokół mojej ręki i przytulił się do mnie. Tak na chwilę... Brakowało mi ostatnio tego. Tak jak prób malowania po mojej twarzy, przedziurawiania rękawiczek, przejazdu motoru po mojej twarzy, czy straszenia świerzbem... I tego "niewinnego" uśmiechu... Dobrze jest wrócić na stare śmieci ;)
2009-01-13 20:30:12 skomentuj (6)
Sylwestrowe szaleństwo
Nie będę powtarzać tego, co napisał na swoim blogu dr Jot ;) Świat wczoraj oszalał ;P

Zostałam fanką wódki pod każdą postacią, mojito i Sopotu ;). Było cudownie, na tyle że wzięłam taksówkę z dworca, bo ból nóg nie pozwalał mi jechać autobusem... Wytańczyłam się za najbliższe 2 tygodnie :P.

Czy ja wspominałam, że nigdy nie wypiję nic co robił jakiś facet? Kłamałam... :P

Z oberwacji - podchmieleni chłopcy podrywali podchmielone dziewczynki na "szal", na "numerek z szatni", na "spójrz jaki jestem boski"...

Kończę uzupełniać płyny (zajęcia na ostrych zatruciach do czegoś się przydały) i idę spać... Jejku ja zwykle o tej porze wstaję :P

A i jestem wredną zołzą, ale to wszyscy wiedzą :P
2009-01-01 06:18:08 skomentuj (0)
Grudniowe noce, zimowe noce...
Z okazji Świąt Bozego Narodzenia,
pragnę złożyć Wam życzenia
Szczęścia, spokoju, nadziei oraz wiary.
Rodziny blisko, usmiechnietej drugiej serca połowy,
i okruszka opłatka na zgodę.
Na zakończenie, życzę jeszcze Wam, aby-
Każde słowo, każda myślm oraz łza każda, były szczere...
I to co przemyslane, niech dopełnione obietnicą spełnienia zastanie!
Czas... czas to ludzie, którzy zapisuja się w naszym życiu, w chwilach, o których pamiętamy...
Życzę Wam Szczęśliwego Nowego Roku!

2008-12-25 02:29:23 skomentuj (0)
wirus filipiński
2 imprezy w 1 weekend - przesada czy normalny studencki żywot?! Nie wiem, nie wnikam... W piątek całkiem miła posiadówka u B., a dzień później szaleństwo sobotniej nocy w Sopocie. Uprzedzam pytanie dr-a Jot "Gdzie się dzieci bawiły?" i od razu dodaję, że Mandarynka i Soho były bleee, do Atelier już nie wpuszczali, a na Spatif spojrzeliśmy tylko z utęsknieniem... Tym sposobem dotarliśmy do Papryki :P Muzyka wyjątkowo bardzo ok, alkohol jak wszędzie, a towarzystwo? Hmmm bardzo miłe ;P.

Czy odpuściłyśmy sobie szaleństwo i pewne ustępstwa od przyjętych norm zachowania? Oczywiście że nie :P. Jak się potem okazało nie tylko my :P. Drobne szaleństwa są czasem wskazane, poprawiają humor...

Co do facetów - jakoś sporo ich na horyzoncie, tylko u mnie brak zapału i radości :P. Bo na co i po co i do czego mi oni?! Same problemy z nimi... :P

Na uczelni bajka - środek bloku z interny. Jestem po 2 tygodniach hematologii - ta dziedzina medycyny zachwyca mnie jeszcze bardziej niż wcześniej. Oddział jak oddział - bez rewelacji, ale świat białaczek, chłoniaków, czy niedokrwistości jest bardzo pociągający :P. Pacjenci, ich problemy, a właściwie rokowanie przytłaczają, ale ile radości musi dawać wyszarpanie takiej osoby ze szponów śmierci. Dla nas chorzy byli bardzo mili i życzliwi. Chętnie dzielili się swoimi przeżyciami, często dość osobistymi i trudnymi dla nich samych. Hematologia to prawdziwa szkoła życia...
Od dzisiaj endokryna - chwilowo jest całkiem ciekawie :)

Co to znaczy "wylaszczyłaś się"?! Bo ja nie jestem biegła w nowomowie polskiej ;)
2008-12-01 19:56:59 skomentuj (6)

statystyka